W końcu udało mi się przysiąść i dokończyć popiersie. Powiem szczerze,
że tego typu modele dają mi sporo frajdy z malowania i jest to miła
odskocznia od skali 28mm. Z wielką chęcią pomalowałbym większe popiersie
gdyż te od podstawy do rogów ma zaledwie 55mm. Gotowy model poniżej na zdjęciach. Zapraszam do komentowania czy to pozytywnego czy negatywnego pod względem popełnionych błędów - zawsze to warto wiedzieć co poprawić.
niedziela, 22 marca 2015
niedziela, 8 marca 2015
WIP - Part 1: Popiersie Faun Women firmy Origenart.es
Prace trwają. Po dwóch dniach, no może 2,5 siedzenia nad skórą i twarzą popiersia przedstawiam wam efekty tej pracy. Do pomalowania skóry użyłem aerografu do preshadingu i lightingu, a następnie reszta została wykonana pędzlem.
wtorek, 3 marca 2015
Popiersie Faun Women firmy Origenart.es - open box oraz trochę o modelu.
Ehh w końcu nastał ten piękny dzień, gdy postanowiłem zakupić pierwsze popiersie do malowania. Jako, że trochę krucho było z funduszami głównym celem było znalezienie modelu, który by nie kosztował więcej jak 100zł z kosztami przesyłki. Po przeszukaniu polskich sklepów (jak i zagranicznych), wybór mój padł na popiersie Faun Women firmy Origenart.es, które było dostępne w sprzedaży w jednym z polskich sklepów internetowych (tutaj wielkie ukłony dla ludzi ze sklepu Valhalla - za szybką realizacje zamówienia oraz dobrze zapakowaną przesyłkę).
Po wyciągnięciu zakupionego modelu z koperty ochronnej i ton foli typu strech w którą było pudełko zawinięte oczom mym ukazało się ładnie wykonane plastikowe pudełko (o dziwo z fajnych zatrzaskowym zamknięciem) w którym spoczywał model popiersia. Przód pudełka został ozdobiony grafiką twarzy naszej faunowej kobiety, a tył został wykonany z przezroczystego plastiku, tak by można było zobaczyć spoczywającym w nim model.
Model jest naprawdę dobrej jakości. Jak za cenę, którą kosztował tj. 60zł (wysokość popiersia wraz z rogami około 55mm) jakość żywicznego odlewu jest naprawdę bardzo dobra, tym bardziej, że jest to mój pierwszy kontakt z tą marką i powiem szczerze zbytnio o niej nie słyszałem. Na produkcie nie widać ubytków np. po bąbelkach z powietrzem czy innych uszkodzeń (niestety mam niemiłe wspomnienia z żywicą od GW sygnowaną nazwą Finecast, a raczej failcast jak się potocznie przyjeło), a sama powierzchnia jest gładka. Nawet mniejsze elementy, które mają większą ilość detali takie jak rogi również zostały dobrze odlane. Trochę pracy jednak przy nich będzie potrzeba, ale głownie będzie to kosmetyka czyli usunięcie lekkich nadlewków z miejsc gdzie się ścianki formy łączyły.
Osobiście jestem zadowolony z zakupu. Dla mnie jak za tą cenę (biorąc pod uwagę, że produkt nabyty w polskich sklepie wysyłkowym, który z resztą gorąco polecam) daje porządne 4,5 na 5. Nie jest idealnie, ale też i nie można się zbytnio przyczepić.
piątek, 27 lutego 2015
Dyniaqi part II
No i kochane dynie ukończone. Po raz pierwszy wykonałem zaaranżowane scenki na piedestałach (czy jak to tam nazwać). Pani i pan dyniaq w całej swej okazałości. Muszę przyznać, że projekt przyniósł mi sporo frajdy z malowania tym bardziej, że przy okazji nauczyłem się paru nowych rzeczy.
Dyniaqi part I
Ehh i znów mnie naszło. Tym razem polski producent tj. Spellcrow i mały poboczny projekcik by odpocząć od innych prac. Poniżej foty pani dyniaqowej w trakcie produkcji.
niedziela, 15 lutego 2015
Mad Dayn Dwarf Die Bearer
Ufff... przepraszam, że spory okres czasu nić nie wrzuciłem, ale po prostu dopadła mnie niemoc twórcza. Tym razem figurka polskiej firmy tj. Ścibora (ahh jak miło maluje się
coś innego niż GW). Kraś, jak każdy widzi - trochę wkurwiony bo gracz
planszówkowy, stąd ta mina oraz chęć pierdolnięcia kostką. Mówcie śmiało
co myślicie. Krytykę przyjmę na klatę oraz dobre słowo uznania.
ps. dostanie go ktoś kto w planszowych grach siedzi i czasem jego charakter oraz determinacja w zebraniu ludzi do grania bywa epicka - mowa tu oczywiście o Łukaszu (kto zna ten wie).
ps. dostanie go ktoś kto w planszowych grach siedzi i czasem jego charakter oraz determinacja w zebraniu ludzi do grania bywa epicka - mowa tu oczywiście o Łukaszu (kto zna ten wie).
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Aerograf, a zdrowie i nasze drogi oddechowe
Po ostatnich dwóch sesjach jakie spędziłem z aerografem malując smoka oraz kaszlu jaki mnie potem męczył przez cały dzień postanowiłem w końcu zmądrzeć i wydać ostatnie pieniądze na ochronę swych górnych dróg oddechowych.
Pomijając farby akrylowe, które są rozpylane przez areo w trakcie malowania, lakiery oraz inne media mniej lub bardziej chemiczne, które trafiały do mego organizmu w trakcie prac z aero i potem wywoływały kaszel wybór mój padł na maskę lakierniczą firmy Milla wraz z filtrami w klasie A1, B1, E1, K1 czyli:
- A: przeciw organicznym płynom i parom z punktem wrzenia ponad 65 °C
- B: przeciw nieorganicznym płynom i parom
- E: przeciw stężonej siarce i innym substancjom płynom i parom
- K: przeciw nieorganicznym i organicznym substancjom, amoniak
- 1: Stężenie gazów – małe z ograniczonym zastosowaniem do 0,1% objętości zanieczyszczeń w powietrzu.
Wygodnie w niej nie jest (nie mówiąc, że człowiek wygląda jakby metę gotował), ale zdrowie ważniejsze i polecam każdemu, który bawi się natryskowym malowaniem figurek o przemyślenie i zakup maski chroniącej górne drogi oddechowe
.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































